Friday, 19 July 2013
02.
Przeczytalam ostatnio historie o panu, ktory nabil sobie guza. Nie byl to jednak typowy guz, tylko taki, ktory zapowiedzial zmiane. Diagnoza byla jednoznaczna - rak. Wczoraj zauwazylam guza na swojej nodze i przez chwile zastanowilam sie jak dlugo on juz tam jest? Przypomnialo mi sie to co czytalam i w przeciagu kilku sekund ogarnelo mnie przerazenie. A co jesli ja bym miala zniknac? Za miesiac, za rok, za chwile. Zostawic to wszystko, ich wszystkich. I chyba pierwszy raz w zyciu w tak krotkim czasie, tak zwyczajnie docenilam wszystko co mam. Swoja nudna, wyczerpujaca fizycznie prace, za ktora nie przepadam, nasze nowe sliczne mieszkanko, w ktorym jest jeszcze tyle do zrobienia. Moich rodzicow, ktorzy zawsze byli i wciaz sa. I mojego meza, ktorego tak bardzo go kocham. Kladac sie pozniej spac nie moglam uwierzyc w jakim wspanialym humorze spedzilam te reszte dnia, jakby z moich ramion spadly kilogramy zbednych mysli, pytan, zmartwien, zahamowan. Dawno nie czulam sie tak lekko i pomyslalam, ze warto byloby zachowac to uczucie.
Subscribe to:
Comments (Atom)